title

NURKOWANIE HAŃCZA

NURKOWANIE HAŃCZA – Długi sierpniowy weekend nad Hańczą

19 Lut 2014, Posted by admin in Fotorelacje

„TAKA SYTUACJA”

NAD HAŃCZĄ

Nieubłagalnie zbliżający się koniec wakacji? Zły nastrój? Niepokój? Czarne myśli? Jakiś spontaniczny wyjazd w Polskę?

„Zalecam dawkę Suwalszczyzny”. Tak odpowie Ci znaczna większość nurków, którzy z pewnym sentymentem wypowiadają się o terenach położonych nad tym najgłębszym (liczącym – Ba?! – 108,5 m, a według najnowszych badań 106,1 m) jeziorze w Polsce tj. jeziorem Hańcza.

Można się pokusić i powiedzieć, że odwiedziny tego rejonu, (co najmniej raz do roku) każdy płetwonurek traktuje prawie jak swój obowiązek. Trudno się jednak temu dziwić. Miejsce jeszcze dzikie, ale przyjazne, idealne do ucieczki przed resztą świata. Rozpieszcza oczy widokami, duszę spokojem, a nurków pięknymi i niezapomnianymi zanurzeniami.

W tym roku Hańczę odwiedziliśmy już kilka razy! I tym razem wiedzieliśmy, że będzie warto!

W naszej wesołej, wyjazdowej drużynie oprócz kadry instruktorskiej oraz nurków znalazły się również osoby nienurkujące, acz obserwujące oraz po raz pierwszy także jednostki bardzo młode, jeszcze niemówiące. Najmłodsi uczestnicy wyjazdu (prosili, aby nie ujawniać ich danych osobowych) pod czujnym okiem opiekunów przypatrywali się nurkującym wujostwu i ojcostwu. Musimy się pochwalić, że podczas tego wyjazdu mieliśmy także najmłodszego uczestnika w historii zanurzeni.pl! Skarb miał zaledwie 2,5 miesiąca. Cóż…pasja nie wybiera. Warunki nad Hańczą dla maluchów zacne:, „(…) bo świeże powietrze, bo dobre jedzenie, bo długie spacery itd. itp. ”. Mamy nadzieję, że za kilka dobrych lat dołączą do wciąż rosnącego grona pasjonatów nurkowania. Trzymamy kciuki! Warto także wspomnieć, że wyjazd nad Hańczę (oprócz najmłodszych) swoją obecnością zaszczycili również bracia i siostry ze stolicy południowo-zachodniej Polski tj. z Poznania. Wobec powyższego pobyt w tak doborowym gronie przyczynił się do obcowania i poznawania tradycji i kultury ziemi poznańskiej oraz slangu poznańskiego. Dziękujemy naszym ‘znajomym – pyrkom’ za cenne uwagi na temat „ćmików”, „chowano”, „gonito”, „kulania” i ‘skibek’. Już wiemy, o co chodzi. Podróże kształcą.

Tym razem, inaczej niż do tej pory, zatrzymaliśmy się po drugiej stronie jeziora tj. w miejscowości Mierkinie. Co do zasady, większość nurkujących osób przyjeżdżających nad Hańczę kieruje się do wsi o dumnej nazwie Błaskowizna. To właśnie w tej miejscowości nad brzegiem jeziora znajdują się sławne „trzy parkingi”, czyli specjalnie przygotowane miejsca dla płetwonurków.

Parking nr 1 – stąd nurkuje się na „dłubanki”, czyli stare łodzie żłobione w pniach drzew. Stąd można także dopłynąć do ścianki, która jednak jest łatwiej dostępna z parkingu nr 2.

Parking nr 2 – to głównie przepiękna ścianka iłowa z otworami zamieszkałymi przez miętusy. Doskonała dla obserwacji od 15-30 m głębokości.

Parking nr 3 – nurkowisko z mniej stromo schodzącym dnem. Pod wodą odnajdziemy zatopioną łódź wiosłową, skrzynię z granatami oraz platformę ćwiczeniową.

 

Wróćmy jednak do naszego miejsca pobytu, czyli na drugą stronę. Tu infrastruktura nurkowa jest znacznie mniej rozwinięta, ale za to odmęty wody rzadziej uczęszczane.

Dwa pierwsze nurkowania udało nam się zrobić z brzegu po naszej stronie jeziora. Piękna polana, dość dobre zejście do wody, ławeczka na sprzęt. Ot – każdy miał, czego pragnął. Nienurkujące jednostki podążyły taborem za instruktorem i kursantami. Rozbijanie obozowiska to już pewna tradycja wśród naszych nienurkujących uczestników. Kto chciałby to poczuć – zapraszamy? Koce i kosze piknikowe, domowe ciasta, kakao, trunki, hulanki i swawole.

Podczas naszego pobytu stała się rzecz nieplanowana, warta jednak odnotowania. Otóż zupełnie nieoczekiwanie, wspomniany na wstępie znajomy z Poznania onieśmielony nurkowaniem (a może znudzony brzegowym piknikowaniem …?) Postanowił spróbować swoich sił pod wodą. Zdecydował się na pierwsze zejście zwane potocznie „nurkowym intro”. Uzbrojony w piankę oraz niezbędny sprzęt, wzbogacany o udzieloną mu przez instruktora wiedzę oddalił się w głębiny jeziora Hańcza. Wraz z instruktorem spędził pod wodą około 30 minut, na głębokości kilku metrów. Wynurzył się przejęty, ale przede wszystkim bardzo zadowolony. Żadnych problemów nie zgłaszał. Wyszeptał jedynie, że taka sytuacja, że właściwie kurs OWD mógłby zrobić. Czekamy zatem na wiadomości z Poznania no i oczywiście zaproszenie na uczczenie zdanego pierwszego nurkowego egzaminu.

 

Reasumując – nurkowań było sporo. Od rekreacyjnych, stażowych, nocnych, po kurs Rescue Diver. Wszystkie należy zaliczyć do udanych i podnoszących doświadczenie i kwalifikacje nurkowe. Nad Hańczą po prostu tak jest – jezioro zachwyca niejedną osobę. Piękno ścianki na Parkingu nr 2 (P2), ale także odnajdywanie zatopionych przedmiotów na Parkingu 3 (P3) nie mogą się nudzić. Już pewną tradycją jest, że nurkowania zanurzeni.pl uatrakcyjniamy ciekawostkami. Tym razem, takim tematem był „TOPIK”, czyli pająk żyjący także pod wodą. Z zapartym tchem podziwialiśmy, jakim wspaniałym nurkiem jest to stworzenie.

 

Po nurkowaniu ogrzewaliśmy swoje lekko zmarznięte kończyny przy ognisku, piekąc kiełbaski i kromki (dobrze, niech będzie – skibki) chleba. Na przyjemnych rozmowach i śmiechu do łez mijały nam wspólne wieczory. Musicie jednak wiedzieć, że suwalskie powietrze potrafi ukołysać do snu, zatem zmęczeni atrakcjami dnia lądowaliśmy w swoich łóżkach oddając się w objęcia Morfeusza (nie mylić z matriksowym bohaterem Orfeuszem).

 

 

Miejsce, któremu poświęcona jest ta relacja to obowiązkowy punkt nurkowy na mapie każdego pasjonata podwodnych przeżyć. Kto przybył tu raz, na pewno będzie chciał tu wrócić. Hańcza, bowiem kusi. Kusi nieskażonym cywilizacją krajobrazem, zachęca do aktywnej rozrywki. Jazda konna, rowery i spływy kajakowe to tylko nieliczne z propozycji, jakich możemy się spodziewać odwiedzając te rejony. Wielbiciele zabytków też się nie zawiodą. Warto bowiem podjechać i wdrapać się na mosty w Stańczykach i popatrzeć na świat z innej perspektywy. Liczne tarasy widokowe, pagórki, dolinki, rzeczki, a nawet ‘zwykłe kamienie’ tylko potwierdzą, że to wyjątkowe miejsce, nie tylko dla nurków, ale także dla całych rodzin.

 

Cóż… My często TU wracamy. Wam polecamy i zapraszamy. I niech stanie się tak jak w piosence „Wróćmy na jeziora…”.

 

tekst: Asia

 

foto: ekipa