title

KENIA - nurkowanie w Afryce, Mombasa, 2012

KENIA – nurkowanie w Afryce, Mombasa, 2012

13 Kwi 2014, Posted by admin in Fotorelacje

Kenia – nurkowanie w Afryce – relacja z wyprawy do Mombasy.

Już od pewnego czasu był plan…głębiej w Afrykę, ale z nurkowaniem.W sierpniu 2012 roku zrealizowaliśmy plan – odwiedziliśmy Kenię. Podczas dwutygodniowego pobytu w tym egzotycznym kraju udało nam się dużo zobaczyć i oczywiście zrealizować kilka ciekawych nurkowań. Nie będziemy ukrywać, że był to wyjazd typowo wypoczynkowy, zasłużony, po ciężkiej pracy. Taki charakter chcieliśmy również nadać naszym podwodnym przygodom – spokojnie, bez sztywnego planu, na pełnym luzie…

Pod względem nurkowym jednym z bardziej interesujących miejsc w Kenii jest rezerwat przyrody Mombasa Marine. Zatem nie mogło nas tam zabraknąć.

Ten, położony na wybrzeżu kontynentu, park narodowy jest całkowicie zależny od natury. Ocean, cofając się, odkrywa przed spacerującymi piaszczystymi plażami swoje małe tajemnice. Wieczorem wraca, aby dać życie wodnej faunie i florze. O tej porze roku codzienne ruchy Oceanu Indyjskiego pozwalają na wypłynięcie łodzią wyłącznie w godzinach porannych, zaś powrót jest możliwy maksymalnie ok. godz. 14.00, bowiem im dłużej przebywamy na łodzi, tym większy dystans musimy przejść po odkrytym przez Ocean dnie. Zdarzyć się może, że będzie to nawet różnica kilkuset metrów spaceru w sprzęcie. W tym zakresie musieliśmy się zatem podporządkować powyższym ograniczeniom.

Pierwsze nurkowanie rozpoczynaliśmy na tak zwanej wewnętrznej rafie. Jest ona oddalona o pół godziny falowania na łodzi – znośnego falowania. Nurkowanie okazało się niezbyt głębokie, bo na około 10 m, ale odkryło przed nami przepiękne i zachwycające kolory podwodnego świata. Na Oceanie Indyjskim występują dość silne prądy, a my czuliśmy się trochę jak na ruchomych chodnikach. Nasze pierwsze podwodne odkrycia w Kenii zapierają dech w piersi, więc oddajemy się sile natury… Pierwsze nurkowania opierają się wyłącznie na oglądaniu i podziwianiu witających nas raf koralowych, tęczowych ryb i innych stworzeń. W pełni oddaliśmy się falowaniu i pływaniu z prądem.

Warto dodać, że linia brzegowa w tym rejonie przedzielona jest przez naturę rafą barierową. Odgradza ona niespokojny Ocean Indyjski od wód przybrzeżnych. Przekraczając (wyskakując) za tę linię często znajdowaliśmy się na kilkunasto-metrowych falach. Uhhhh…!

Tak się składa, że najciekawsze miejsca nurkowe znajdują się właśnie na tak zwanym „outside”. Tam zaplanowaliśmy kolejne nurkowania. „Green Turtle” i „Shark Point” – to dwa miejsca, które chcemy odwiedzić. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że w tych dwóch nurkowych punktach chcieliśmy zapolować na żółwie i rekiny… Oczywiście nasze łowy to głównie uchwycenie tych zadziwiających stworzeń na wykonywanych pod wodą zdjęciach.

Nie obyło się jednak bez naszej walki z naturą, Ocean bywa czasem niezwyciężony. Ogromne, kilkunastometrowe fale nie wypuściły nas na zewnątrz rafy- udało nam się zostać tuż przy rafie barierowej. Było cudownie, przeżyliśmy niezapomniane chwile.

Podczas upalnych wieczorów, popijając pełne witaminy świeże soki z owoców mango i cytrusów, oglądaliśmy zdjęcia z naszych podwodnych podróży. Wykończeni i pełni wrażeń zasypialiśmy pełni nadziei, że Posejdon otworzy przed nami swoje bramy i pokaże jeszcze coś więcej…

Niestety, na wspomnianą łaskawość Oceanu musieliśmy poczekać jeszcze kilka dni. Nie był to jednak czas stracony. Z pewnością będąc w Kenii trzeba wybrać się na prawdziwe safari, które zazwyczaj trwa trzy dni. Jeżdżąc po afrykańskich stepach podziwialiśmy piękne widoki, dzikie zwierzęta żyjące na wolności. Nic jednak nie potrafiło nas odwieść od myśli o kolejnym nurkowaniu.

Po powrocie z wypraw lądowych zaplanowaliśmy naszą kolejną podwodną eksplorację. Zdecydowaliśmy się, że wypłyniemy o świcie, bowiem o tej porze Ocean wydaje się spokojniejszy. Nasz upór i odwaga zostały wynagrodzone, a niepokonany dotychczas Posejdon okazał się łaskawszy! Oprócz przepięknych, kolorowych raf, krystalicznej wody, udało nam się spotkać gromadkę 10 rekinów rafowych i kilka żółwi !

Naszym kolejnym punktem nurkowym miał być wrak M.V. Dania zatopiony w 2002 roku. Jednak warunki na Oceanie nie pozwoliły nam na kontynuowanie naszego nurkowania. Zostaliśmy zmuszeni przełożyć naszą podwodną wizytę na kolejny raz…. To nic. To już kolejny powód by wrócić raz jeszcze do Kenii, bo trzeba jeszcze zobaczyć wielką migrację!

Naszą wizytę w Kenii oraz nasze podwodne przygody możemy określić jednym słowem – pełna egzotyka. I mimo, że nie wykonaliśmy wszystkich planowanych nurkowań, długo nie zapomnimy tych, które udało się zrealizować!