title

MONTENEGRO

Czarnogóra – wyprawa nurkowa – lipiec 2013

13 Lut 2014, Posted by admin in Fotorelacje

W DRODZE

Śpiącą jeszcze Warszawę opuściliśmy nad ranem. Wypoczęci, tryskający energią po wypiciu małej czarnej skierowaliśmy się na południowy wschód. Na mapie Europy czerwonym flamastrem wyznaczona trasa podróży naszej wyprawy. Niestety na dzień przed naszym wyjazdem dowiedzieliśmy się, że nie uda się zakupić biletów na pociąg relacji Belgrad-Bar, który niewątpliwie był ważnym punktem naszej eskapady. Korzystając z tego środka transportu chcieliśmy zobaczyć najbardziej malowniczą trasę kolejową Europy. Wbrew informacjom ujawnionym na stronie internetowej, do tej pory koleje serbskie nie umożliwiły swoim klientom możliwości zakupu biletów on-line. Nie istnieje również możliwość ich wcześniejszej rezerwacji. Co prawda bilet można ”zabukować”, ale tylko pod warunkiem jego odbioru w terminie 24 godzin. Wobec powyższych trudności zostaliśmy zmuszeni do zmiany planu podróży. Nie był to jednak powód do większych zmartwień, bowiem alternatywa trasa okazała się równie ciekawa i ekscytująca. Czekały na nas kilometry autostrad oraz malownicze bałkańskie krajobrazy. Wybraliśmy drogę przez Słowację, Węgry, Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę. Największych wrażeń dostarczył nam przejazd przez Bośnię i Hercegowinę oraz samą Czarnogórę. Wąskie, strome, serpentyny pośród gór nie raz zaparły nam dech w piersiach i przyczyniły się do mocniejszych uderzeń serca. Uwierzcie, że było warto! Bośnia to kraj, w którym na każdym kroku spotykamy się z niedaleką przeszłością związaną z tym regionem. Ślady bałkańskich wojen widoczne są na ulicach miast. Mieszkańcy powoli odbudowują zniszczenia i z wielką nadzieją patrzą w przyszłość, choć z pewnością musi minąć jeszcze pewien czas, zanim uda im się uporać z tragiczną przeszłością, Zmęczeni, ale szczęśliwi udaliśmy się na nocleg. Spędzamy go w pensjonacie położonym w miejscowości usytuowanej pod stolicą Bośni i Hercegowiny – Sarajewem. Zasypiamy już pełni wrażeń. Ruszyliśmy ponownie wczesnym rankiem, aby za dnia podziwiać uroki trasy. Planowaliśmy dojechać do Czarnogóry około południa. W lokalnej piekarni zatrzymaliśmy się na aromatyczną kawę. Do kawy obowiązkowo burek, czyli bałkański przekładaniec ciasta a’la filo np. z dodatkiem sera. Ten niezwykle sycący posiłek jest ważnym punktem na kulinarnej liście bałkańskich przysmaków

Po kilku godzinach minęliśmy Sarajewo i dotarliśmy do najbardziej malowniczej części szlaku drogowego. Jechaliśmy górskimi serpentynami, które z każdym kilometrem stawały się coraz węższe. Niestety nie wszystkie zakręty zostały zabezpieczone barierami energochłonnymi, dlatego też bardzo ważne jest, żeby cały czas być czujnym i ostrożnym. Po pewnym czasie dotarliśmy do przełęczy rzeki Tara, gdzie minęliśmy granicę Bośni i Hercegowiny oraz Czarnogóry. Przeprawa przez wąski most dostarczyła nam kolejnych niezapomnianych wrażeń. Pomimo, że podróż trwała aż półtora dnia nadal odczuwaliśmy ogromną przyjemność z naszej podróży. Widoki zza oknem łagodziły zmęczenie i cieszyły nasze oczy. Na granicy otrzymaliśmy jeszcze informator turystyczny i ulotkę ze zdjęciami z tragicznych wypadków samochodowych na trasach górskich. To na pewno próba przestrogi dla lekkomyślnych odwiedzających to miejsce.

Około 100 km przed Barem (naszym miejscem docelowym) znajduje się słynny monastyr w Ostrogu. Z pewnością to co go wyróżnia, to wykorzystanie naturalnej wnęki skalnej na wybudowanie klasztoru. Oczywiście musieliśmy go zobaczyć tym bardziej, że wystarczyło zjechać ok. 15 km z głównej trasy naszej podróży. Mimo obiektywnie niewielkiej odległości do klasztoru jechaliśmy ponad 40 min. Droga jest wąska, wymusza na kierowcach jazdę określoną prędkością, tym bardziej, że mija się jadących z na przeciwka.

Późnym popołudniem dojeżdżamy do miejscowości Bar. Po zakwaterowaniu wszystkich uczestników wycieczki mamy czas wolny, czyli chwila na relaks i zapoznanie się z najbliższą okolicą.

ZWIEDZANIE I WYPOCZYNEK

STARI GRAD BAR

Będąc w miejscowości Bar na pewno warto spędzić wieczór w najstarszej jego części (Stari Bar). Znajdują się tam bardzo dobrze zachowane pozostałości po dawnych zabudowaniach miejskich,. W starym grodzie odbywają się przeróżne festiwale lokalne i uroczystości. Miejsce koniecznie trzeba odwiedzić, przejść starymi murami, a schodząc z nich napić się czarnej kawy, zakupić wino lub oliwę w maleńkim sklepiku, których pełno jest w wąskich uliczkach. Warto także zajrzeć na miejscowy targ, który znajduje się tuż przy muzeum państwowym. Chętni mogą wzbogacić się o tygielki, dzbanki, talerze, przedmioty sakralne, łuski od amunicji artyleryjskiej, wpinki z Koszalina i wiele, wiele innych drobiazgów niewiadomego pochodzenia. W drodze powrotnej warto zobaczyć najstarsze drzewo Europy, czyli oliwkę, której wiek szacuje się na przeszło 2000 lat.

 

ALBANIA

Z miejscowości Bar do granicy albańskiej jest ok. 40 km. Grupą chętnych ruszyliśmy na podbój kolejnego bałkańskiego państwa. Postanowiliśmy odwiedzić Schkoder oraz nadmorską miejscowość Velipoje.

Wizytę w Albanii można porównać do podróży w czasie. Czuć w niej klimat dawnego ustroju politycznego. To kraj bardzo zróżnicowany kulturowo, szokujący i wzruszający jednocześnie. Nieuregulowana (czasem zaskakująca) architektura, bazary w samym centrum miast, a między tym wszystkim osiołki uparcie ciągnące wozy pełne świeżych arbuzów – to obraz dzisiejszej Albanii. Warto to jednak przeżyć, zatrzymać się na chwilę, usiąść na głównym deptaku i popatrzeć na ten inny świat z perspektywy. Niewątpliwie symbolem Albanii jest kanarek. Przy każdym sklepiku czy punkcie usługowym wisi przynajmniej jedna klatka z tym uroczym ptakiem. Według Albańczyków obecność kanarka ma zapewnić im sukces i powodzenie w biznesie.

ULCINJ

Każdy, kto usłyszał choć raz o Czarnogórze z pewnością słyszał również o miejscowości Ulcinij. To kierunek najczęściej wybierany przez większość turystów, którzy lubią wypoczynek w kurortach pełnych ludzi, muzyki oraz restauracji zapraszających gości w różnych językach (również naszym ojczystym). Od tłumów na ulicach można uciec na znajdującą się w Ulcinij długą, piaszczystą plażę. Choć i tu jest dość tłoczno ….

Od zgiełku i ogromu ludzi uciekliśmy do starej części miasta, gdzie znajdują się zabytkowe zabudowania Ulcinj. Wąskie uliczki i ściśle do siebie przylegające małe budyneczki podarowały nam trochę cienia i ochłody. W niewielkiej knajpce na uboczu, z dala od turystów, przysłuchując się falom morza można degustować lokalne przysmaki oraz skosztować miejscowego wina.

NURKOWANIE

BIGOVICA

 Mała zatoczka w południowej części Baru. Przez ponad 22 wieki działał tu port kupiecki. Do tej pory pod wodą można odnaleźć kawałki ceramiki, stragan, kotwicę oraz rzeźbę dna po przystani. Nadal prowadzone są tu prace archeologiczne.

CAROLA

Parowiec Carola pierwotnie był statkiem wycieczkowym przemierzającym wody Morza Śródziemnego. Okręt podczas I Wojny Światowej został wcielony na potrzeby marynarki. Z powodu słabej widoczności w dniu 22 lipca 1916 roku doszło do kolizji z parowcem Matyas Kiraly. To był ostatni rejs Caroli.

DAGUE

Dague – francuski niszczyciel z okresu I Wojny Światowej (zbudowany w 1908 r.). W lutym 1915 roku wpłynął na minę morską. W tragedii zginęło 39 marynarzy. Podczas budowy nowego portu w Barze w 1973 roku wrak miał zostać usunięty. Zdecydowano się go pociąć na pięć części. co miało ułatwić podnoszenie z dna. Wydobyto tylko jedną część. Pozostałe zawierały ogromne pokłady amunicji, dlatego zdecydowano o pozostawieniu pozostałych części pod wodą. Jedna z części dodatkowo została zasypana podczas budowy przybrzeżnej drogi. Do dziś na wraku odnajdujemy amunicję, wyposażenie, odzież oraz kości.

MIKOVICA CAVE

Nazwa jaskini zaczerpnięta od nazwiska nurka, który ją odkrył. Długość jaskini to ok. 150 m. Jaskinia posiada dwa syfony powietrzne. Wewnątrz można podziwiać unikatowe czerwone skały ozdobione przepięknymi stalaktytami.

QUINTO

Włoski kontenerowiec zatopiony 31 grudnia 1940 roku przez grecką łódź podwodną Katconis. Spoczął na dnie „do góry nogami”. Mocno zniszczone burty pozwalają miejscami na penetrację wraku. Część zniszczeń powstała wskutek nielegalnych połowów ryb przy pomocy….dynamitu i granatów.

SPIRIDION

Kuter rybacki Spiridion. Zatonął niedawno, bo w 2007 roku. Na wraku odnaleziono ciało jednego rybaka. Do tej pory nie odnaleziono ciała kapitana oraz jednego członka załogi. Pomimo podjętej próby nie udało się wydobyć wraku. Zmieniona jedynie została pozycja, w jakiej spoczął na dnie. Pierwotnie była to burta, a obecnie pozycja naturalna.

To, co zaskakuje na tym wraku, to fakt, że natura dokonała większych zniszczeń niż człowiek. Żywe organizmy natychmiast pokryły spoczywający zaledwie 6 lat wrak, podczas gdy człowiek pozostawił nienaruszone urządzenia nawigacyjne, oświetlenie, koło sterowa i zazwyczaj najbardziej upragniony artefakt – dzwon. Przejrzystość wody nie zachwyciła. Udało się jednak zrobić kilka zdjęć, które powinny zachęcić do zanurkowania na tej pozycji.

POWRÓT

Żal było opuszczać Czarnogórę. Jest wiele rzeczy, których nie zobaczyliśmy, ale także wiele takich, które widzieliśmy, ale chętnie zobaczymy ponownie. Co mogło nas pocieszyć?

To, że w drodze powrotnej zatrzymujemy się na tydzień na chorwackiej wyspie Vis!